<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Życie muzyczne">
<author_1="Stefan Kisielewski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-11">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wierni zasadzie zamieszczania w tej rubryce jedynie recenzji z imprez, których organizatorzy tego sobie życzą, wyrażając swe życzenia nadesłaniem biletów recenzenckich winni jesteśmy Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie sprawozdanie z dwóch koncertów bachowskich w Filharmonii (26 i 27 I). Wykonawcami koncertów byli studenci tej uczelni, którzy uzyskali nagrody na Międzyszkolnym Konkursie Bachowskim w Poznaniu. Niestety, grypa „szalejąca w Krakowie" przeszkodziła recenzentowi w wysłuchaniu koncertów, toteż ograniczyć się wypada do paru refleksji ogólnych. W związku z imprezami łączącymi się z Rokiem Bachowskim, nasuwa się pewien, bardzo dla całokształtu naszego życia koncertowego ważny problem: czy zeszłoroczne imprezy bachowskie przyzwyczają nas na stałe do... grywania utworów Bacha na koncertach. Sprawa ta bowiem ani przed wojną, ani po wojnie nie wyglądała u nas różowo. Przed wojną od czasu do czasu w programach filharmonicznych pojawiał się jeden lub drugi Koncert Brandenburski, czasem Koncert skrzypcowy, pianiści ograniczali się zazwyczaj do transkrypcji Busoniego, Tausiga czy Liszta.. Oryginalne utwory fortepianowe Bacha, wałkowane przecież w konserwatoriach, w programach koncertowych pojawiały się nader rzadko. Pamiętam zdziwienie, jakie wywołał w Warszawie znakomity pianista południowo-amerykański Claudio Arrau, rozpoczynając recital dwoma preludiami i fugami z Das Wohlteemperierte Klavier. Wokalne zaś, organowe i kameralne utwory Bacha znajdowały przytułek najczęściej w audycjach warszawskiego Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Muzyki. Po wojnie przez parę lat sytuacja przedstawiała się nie lepiej, a nawet pod niektórymi względami gorzej. Dopiero Rok Bachowski zrobił wyłom. Szereg filharmonii (Poznańska, Krakowska, Warszawska i inne) wystąpiło z cyklami koncertów bachowskich, posypały się dzieła rzadko grywane, kantaty, Magnificat, koncerty na 3 i 4 fortepiany, utwory organowe. Ukoronowaniem tych imprez był konkurs poznański, który tyle cennych sukcesów przyniósł uczelni krakowskiej.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
